HISTORIA LEGIONÓW

Jaka była rola Józefa Piłsudskiego oraz Legionów w odzyskaniu przez Polskę niepodległości? Czy istnieje jeden punkt widzenia na wydarzenia lat 1914-1918? Na ile sposobów można opowiedzieć tę samą historię?

Zapraszamy do zapoznania się z wielogłosową opowieścią o Legionach. Historie legionowe opowiadają członkowie rodzin, których bliscy walczyli o niepodległość Polski, pamiątki – niemi świadkowie wydarzeń, historycy przy pomocy „pióra” i źródeł oraz fotografie, na których utrwalony został świat widziany oczami legionistów.

Śledź z nami polską drogę do niepodległości. Co miesiąc nowa dawka informacji o wydarzeniach sprzed stu lat!

Dziedzictwo powrót

Odnalezione Virtuti Militari Bolesława Wieniawy- Długoszowskiego

Bolesław Wieniawa-Długoszowski w okresie legionowym, 1914-1917, nr inw. MJP/291/31

Po śmierci gen. Wieniawy Długoszowskiego jego ordery i odznaczenia zostały przekazane do Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Brakowało wśród nich Virtuti Militari. Generał nie został z nim też pochowany. Oto historia odnalezienia orderu.

Niedawno  odwiedziłem z ojcem mojego stryjecznego dziadka, nazywanego dla uproszczenia Stryjem. Pokazywał nam dokumenty oraz inne rodzinne pamiątki. Wyjął z puszki przedwojenne odznaczenia, a wśród nich dwa krzyże srebrne Virtuti Militari, Krzyż Niepodległości i Krzyże Walecznych. Ordery te były przekazane Stryjowi w latach 60.  XX wieku przez jego wuja, płk dr med. Eugeniusza Piestrzyńskiego. Miały należeć do niego oraz do jego szwagra gen. bryg. dr Stanisława Roupperta – ostatniego przed 1939 rokiem, szefa Departamentu Sanitarnego Ministerstwa Spraw Wojskowych.

Wśród wielu ciekawych dokumentów znajdowała się legitymacja krzyża srebrnego Virtuti Militari nr 6148, z nazwiskiem pułkownika Piestrzyńskiego. Taki sam numer widniał na jednym z krzyży. Drugi krzyż, do którego nie było legitymacji, noszący numer 3303, miał należeć do gen. Roupperta, ale nie posiadał legitymacji.

 Po powrocie do domu, w bibliotece ojca znalazłem księgę kawalerów Virtuti Militari i sprawdziłem numer drugiego krzyża, chcąc potwierdzić jego przynależność do Stanisława Roupperta. Jakież było zdziwienie, gdy się okazało, że krzyż z numerem 3303 nadany został gen. dyw. dr med. Bolesławowi Wieniawie- Długoszowskiemu, wieloletniemu adiutantowi Marszałka Józefa Piłsudskiego, dowódcy 1 pułku szwoleżerów, ambasadorowi RP w Rzymie i niedoszłemu prezydentowi RP na Obczyźnie. Wieniawa otrzymał po I wojnie światowej z rąk Komendanta order za brawurową odwagę w boju pod Marcinkowicami,  w szeregach 1 Pułku Ułanów Legionów Polskich.

Dwaj najlepsi znawcy biografii Piłsudskiego i Wieniawy: profesor Janusz Cisek i Wojciech Grochowalski, z którymi skontaktował się w sprawie orderu mój ojciec, potwierdzili, że po samobójczej śmierci generała Wieniawy, wszelkie jego dokumenty i odznaczenia zostały przekazane do Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Wśród odznaczeń brakowało najważniejszego – krzyża srebrnego Virtuti Militari. Do momentu ekshumacji w 1990 roku prochów generała z nowojorskiego cmentarza i przeniesienia ich na cmentarz Rakowicki w Krakowie, istniało przekonanie, że generał został pochowany z Virtuti na piersi. Jednakże protokół z ekshumacji nie potwierdzał tego.

 Przeprowadzona przez panów Janusza Ciska i Wojciecha Grochowalskiego kwerenda pozwala stwierdzić z dużym prawdopodobieństwem, że gen. Wieniawa- Długoszowski przekazał przed wyjazdem do Ameryki swoją najcenniejszą pamiątkę serdecznemu przyjacielowi płk Eugeniuszowi Piestrzyńskiemu. Obaj byli absolwentami medycyny na Uniwersytecie Lwowskim, razem służyli w I Brygadzie Legionów, a następnie w Adiutanturze Generalnej Naczelnika Państwa i Marszałka Józefa Piłsudskiego. Występowali jako świadkowie na ślubie Józefa Piłsudskiego z Marią Szczerbińską, w Belwederze 25 października 1921 roku.

Pułkownik dr med. Eugeniusz Piestrzyński był, podobnie jak Wieniawa, jednym z najbardziej zaufanych żołnierzy Komendanta, jego osobistym lekarzem, powiernikiem, a nawet świadkiem jego testamentu, sporządzonego w 1919 r. Był zastępcą Walerego Sławka, jako komendanta Związku Legionistów Polskich oraz wiceministrem Pracy i Opieki Społecznej w rządzie Sławoja Składkowskiego. Dał się poznać jako wybitny organizator wojskowej służby zdrowia i członek wielu towarzystw medycznych, m.in do walki z gruźlicą oraz Polskiego Towarzystwa Higienicznego. W czasie II wojny nie znalazł się w szeregach polskiej armii, z uwagi na brak zgody gen. Sikorskiego, który odnosił się z niechęcią do piłsudczyków.  Pułkownik doktor Piestrzyński został natomiast powołany, w randze generalskiej, przez Brytyjczyków na stanowisko komendanta szpitala wojskowego w Anglii. Powrócił do Polski po 1956 roku. Pracował w jednej z placówek ZUS na warszawskim Żoliborzu. Był aż do śmierci w 1962 r. inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa.

Andrzej Rościszewski

Uczeń Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie

 

 

 

Autor: Andrzej Rościszewski
Pokazuj podpowiedzi