HISTORIA LEGIONÓW

Jaka była rola Józefa Piłsudskiego oraz Legionów w odzyskaniu przez Polskę niepodległości? Czy istnieje jeden punkt widzenia na wydarzenia lat 1914-1918? Na ile sposobów można opowiedzieć tę samą historię?

Zapraszamy do zapoznania się z wielogłosową opowieścią o Legionach. Historie legionowe opowiadają członkowie rodzin, których bliscy walczyli o niepodległość Polski, pamiątki – niemi świadkowie wydarzeń, historycy przy pomocy „pióra” i źródeł oraz fotografie, na których utrwalony został świat widziany oczami legionistów.

Śledź z nami polską drogę do niepodległości. Co miesiąc nowa dawka informacji o wydarzeniach sprzed stu lat!

Historia Legionów powrót

Miłość w czasach wojny

Żołnierze Legionów tęsknili za swoimi kobietami i poznawali nowe podczas służby. Zawierali, przelotne najczęściej, znajomości. Czasami rodziła się wielka miłość. Jeden z uczestników Wielkiej Wojny, pisał, że nigdy nie porywa człowieka tak gorące pragnienie kochania, jak w obliczu śmierci.

Kraków, wrzesień 1914 r. Przysięga oddziałów legionowych, które wyruszą wkrótce na front w Karpatach: „Z serc młodych szły hartowne słowa przysięgi... iż trwać będą na posterunku...iż walczyć będą wiernie... a życie swoje poświęcą świętej sprawie... (…) Tysiące ludzi przypatrywało się tej wzniosłej uroczystości. Niejedne usta wymawiały, szeptały miłośnie czyjeś imię... To matki, siostry, kochanki patrzyły z dumą na polskich rycerzy”. [R. Hernicz (R. Haber), Stach legionista, Cieszyn 1915]

Hernicz zapominał jednak o żonach…

29 października 1914 r. w boju pod Mołotkowem odniósł ciężkie rany. por. Tadeusz Gawryś. Zmarł kilka dni późnej. Osierocił pięcioro dzieci. W testamencie sporządzonym kilka miesięcy wcześniej pisał: „Gdybym zginął na polu chwały, proszę mą Najukochańszą żonę, by wpajała zawsze, jak dotąd, w dzieci moje gorącą miłość ojczyzny, dzieciom moim polecam i nakazuję, by pamiętały o tym, że gdy dorosną, a Ojczyzna ich będzie wołać, mają bez wahania iść w ślady swego ojca i oddać życie za Polskę, za naszą ukochaną Ojczyznę. Błogosławię Wam moje Najdroższe dzieci, kochajcie nad wszystko swą Matkę, która była mi najlepszą towarzyszką.”. [J. Cisek, K. Stepan, Lista strat Legionów Polskich 1914-1918, Kraków 2006]

Wojna rozdzielała, często w sposób tragiczny – tak, jak w przypadku Gawrysiów - kochające się pary, ślubne, narzeczeńskie, nieformalne związki. Kapelan, ks. Kazimierz Nowina-Konopka, opisywał rozterki legionisty Franciszka Nowaka: „Proszę księdza, już mam wszystkie papiery i mogę jechać na urlop, żeby się żenić. Ksiądz wie, że ja kocham moją dziewczynę chciałbym się z nią żenić, ale Polskę też kocham, zostawić jej mi się nie godzi, tak myślę.”. Kapelan utwierdzał go w przekonaniu, że skoro poszedł walczyć za ojczyznę, to nie wypada się wycofywać. Zapytał jednak, widząc determinację żołnierza, by pozostać w szeregach, czy nie żal mu dziewczyny. Nowak dał księdzu list do niej, mówiąc: „Piszę do dziewczyny, że jej chałupę i cały majątek zostawiam. Jeszcze jakem był na urlopie, tom na nią przepisał, a jeżeli zginę, to może iść za innego, niech będzie szczęśliwa, a za mnie się pomodli.”. [K. Nowina-Konopka, Wspomnienia wojenne 1915-1920,  Kraków 2011]

Kapelan nie wspomniał w pamiętniku, czy Franciszek Nowak skorzystał z urlopu, i czy się ożenił. Zanotował natomiast, że legionista ten poległ w bitwie pod Kaniowem. Większość legionistów nie miała jeszcze żon. Byli to bowiem głównie bardzo młodzi mężczyźni. Najliczniejszą grupę w I Kompanii Kadrowej stanowili żołnierze w wieku 19-24 lat.

Porucznik Jan Wojtkiewicz nie zdążył się ożenić. Poległ 5 sierpnia 1915 r. pod Kozłówką. Obszerny opis jego pogrzebu w Lublinie, pióra korespondenta wojennego, zamieszczony w „Nowej Reformie”, podaje, że za trumną Wojtkiewicza, której asystowali czterej kawalerzyści legionowi szedł ksiądz. Autor pominął osobę najważniejszą. Na zdjęciu z pogrzebu widać za trumną kobietę w czerni, zakrywającą dłonią twarz. Prowadzą ją pod ręce dwaj oficerowie. To narzeczona Wojtkiewicza. Wiedząc, że jego oddział zmierza do Lublina, przyjechała do tego miasta, by się zobaczyć z ukochanym.

Zofia Zawiszanka jesienią 1914 r. roku służyła w Oddziale Wywiadowczym I Brygady. W swoich wspomnieniach odnotowała historię pewnej miłości - Stanisława Długosza (ps. Jerzy Tetera), dwudziestodwuletniego poety, i Władysławy Srzednickiej „Sławy”. Zawiszanka opisuje we wspomnieniach spotkanie z nimi w lokalu Oddziału Wywiadowczego w Piotrkowie: „W przedpokoju uwijało się paru ordynansów, w pokojach »królowała« Ola (Aleksandra Szczerbińska, późniejsza żona Józefa Piłsudskiego – przyp. red.), spokojna i dystyngowana, jak zwykle, tylko może życzliwiej jakoś patrząca na mnie. Obok niej ze zdziwieniem ujrzałam Sławę, przy której stał oczywiście Tetera, zapatrzony w nią, jak w obraz cudowny. Nie dziwiłam mu się wcale i nawet naśladowałam po części, gdyż Sława wyglądała niesamowicie pięknie, w czarnej, powiewnej sukni, z białym, koronkowym kołnierzem, smukła jak kolumna, a pochylała głowę zupełnie kwiatowym ruchem. Można było wziąć ich oboje za jakichś zaczarowanych kochanków z bajki...”. [Z. Zawiszanka, Poprzez fronty, Warszawa 1928] Wzrok Zawiszanki jednak bardziej przykuwał Stanisław Długosz: „Zachwycałam się wraz ze wszystkimi cudownym zupełnie zjawiskiem, jakie przedstawiała wysoka, smukła postać Tetery, w mundurze i kożuszku ułańskim zarzuconym niedbale na ramiona. Strój ten podnosił jeszcze strzelistość budowy, rasową szlachetność rysów, głębię wyrazu, wspaniały sposób noszenia głowy. Chodził wówczas Tetera po Krakowie jak wcielony, idealny pierwowzór żołnierza-powstańca, młodzieńca-bohatera, ludzkiego kwiatu, który wystrzela na polach bitew – godny zaiste pędzla Grottgera.”.

Zawiszankę łączyła mocna więź emocjonalna z poetą. Jej wspomnienia mogą świadczyć o tym, że darzyła go większym uczuciem niż przyjaźń. „A tymczasem snuła się między mną a Teterą przedziwna rozmowa, pełna subtelnych aluzji, różnych cytat i wierszowych improwizacji...” Zawiszanka pisała, że niekiedy rozmowy z poetą były „skrępowane jednak pewną tajemniczością z mojej strony”. Dużo mówili o wojnie i o Polsce. Czy jednak tylko o tym? „Spojrzeliśmy sobie w oczy  i uczułam, że ten chłopak rozumie do dna stan mojej duszy, jak nikt inny z żywych. (…) Udało mi się oderwać Teterę od rzeczywistości, zagubić w marzeniu. Oto nad krawędzią śmierci nie byłam już samotna. Ach, i on zostawiał na ziemi największe płomienne ukochanie, a jednak rwał się w ciemność radośnie, z rozpostartymi ramionami.” Miłość Zawiszanki pozostała niespełniona. Tetra kochał wszak inną. 

Stanisław Długosz na własną prośbę przeszedł do służby liniowej w Legionach. 15 marca 1915 r. pisał w pamiętniku o swojej ukochanej Władysławie: Dlaczego ja Tobie nie mogę tego wszystkiego powiedzieć? (…) Gdzieś Ty, teraz Jutuśko? Miałem wtedy nocną służbę i błądząc po nocach myślą chciałem Cię ustrzec od wszystkich złych przygód.”. [S. Długosz, Przed złotym czasem, Kraków 1917] Długosz wziął udział w krwawym boju Legionów pod Jastkowem. Pisał wówczas, 1 sierpnia 1915 r.: „Miałam dziś zdarzenie dziwne: siedzę w okopie, z przymkniętymi oczami i mówię coś do Ciebie; coś uderza mnie w piersi – to już – myślę, i chwytam gorącą kulę, która się już stacza i parzy mnie w ręce. Zachowałem.”. Na tym się urywa jego pamiętnik. Stanisław Długosz poległ 6 sierpnia pod Samoklęskami. Zrozpaczona Srzednicka rozkopała grób ukochanego, by przekonać się, że to rzeczywiście on jest w nim pochowany i nie żyje.

* * *

Wojna sprzyjała rozluźnieniu obyczajów, przelotnym miłościom oraz inicjacji seksualnej młodych mężczyzn. Żołnierze obcowali ze śmiercią niemal codziennie, widzieli swoich zabitych rówieśników. Szukali zapomnienia i chcieli korzystać z życia, nie wiedząc jak długo potrwa. Potrzebowali czułości, miłości i seksu. „Nigdzie może nie porywa człowieka takie gorące pragnienie kochania, jak tam, w polu – w obliczu śmierci”. [R.Hernicz, Z pamiętnika żołnierza Wielkiej Wojny, Cieszyn, 1915 r.]

Hernicz wspominał ukochaną Halę, lecz nie wszyscy żołnierze mieli narzeczone, czy sympatie. Legionista Wincenty Solek, dwudziestolatek, kwaterował w Chabówce, w chacie, gdzie mieszkało małżeństwo z dwiema córkami. Starsza nie zainteresowała go, gdyż niezupełnie nosiła się po góralsku i była „zeuropeizowana”. Pociągała go natomiast młodsza, siedemnastoletnia Jewka, „ciemna szatynka o niebieskich oczach, drobna i gibka jak sarenka”, obdarzona naturalnym wdziękiem. „W nocy budzi mnie pociągnięcie za rękę. Obudzony niezbyt wierzę, czy to jest wezwanie, czy żart tylko (…) Koszula tylko częściowo odsłania jej ciało, a przesunięta między nogami tworzy chytro-naiwną obronę cnoty niewieściej. To starsza z sióstr, śmiałością swoich poczynań przekonuje mnie, że tego rodzaju romanse nie są jej obce. Ja zaś udaje doświadczonego, choć po raz pierwszy czuję przy sobie nagie ciało kobiece”. [W. Solek, Pamiętnik legionisty, Warszawa 1988] Solek przyznawał, że przygoda z doświadczoną dziewczyną napełniła go niesmakiem. Co innego, gdyby to była Jewka. „Ale tej znów nie chciałbym doprowadzić do tego, poprzestając na uściskach i całusach”. Michał Tadeusz

Brzęk-Osiński nie stawiał sobie takich ograniczeń. Kwaterował w Andrychowie, drzwi w drzwi z „ognistą brunetką”, której mąż przebywał na froncie. „Anim się spostrzegł, jakem stracił zupełnie głowę. A że i ona nie pozostawała obojętna na okazywane jej względy i koperczaki młodego ułana – miałem wówczas 22 lata – więc wkrótce zostaliśmy czułą, oddaną sobie parą”. [M.T. Brzęk-Osiński, Legionista i piłsudczyk, Warszawa 2003] Na niedługo jednak, bo I Brygada została przeniesiona na front, nad Nidę i „wypadki wojennej szarpaniny przerwały mi romans”. Być może, gdyby nie wojna, która rzuciła Brzęka-Osińskiego daleko od Andrychowa, zostaliby małżeństwem. Wojenne znajomości kończyły się czasami ślubami. Nie zawsze jednak z miłości. Legionista  Władysław Kownas pisał w pamiętniku: „Jakaś mania chyba ogarnęła legunów. Żenią się na potęgę i to nie tylko oficerowie, ale i żołnierze. Oto na przykład z mojego plutonu trzech już posłało prośby o urlop w celu ożenienia się. Podobno każdemu takiemu osobnikowi Komenda wypłaca 700 marek jednorazowo, a żonie 60 marek, i 6 tygodniowy urlop daje. Jeśli to prawda, to nic dziwnego, że się żenią.”. [M. Arpad Kowalski, Na stos, Warszawa 2005] On sam odczuwał  „straszliwe pragnienie” ożenienia się, by - jak pisał - wyrwać się ze służby, odpocząć, zapomnieć, zabawić się. Nie wiedział jednak z kim się żenić. Z Janką czy z Martą?

„Janka! Ta by mnie zrozumiała. Ona mnie rozumie, ona wie, ona zna zaświaty, gdzie dusza ulatuje. Wszak, gdy my we dwoje rozmawiamy, dusze nasze tam ulatują. Janko, kiedy my będziemy tak rozmawiać?” Ale jednocześnie okłamywał w listach Jankę, że zapomniał o drugiej dziewczynie – Marcie. W dzienniku pisze o Marcie: „Z imieniem tym spłynął na mą duszę jakiś spokój, serce ogarnęła cisza i tęsknota za jej skromną, cichą, łagodną twarzyczką, takie dziecinne prawie ogarnęło mnie pragnienie choć na chwilę spojrzeć w jej oczy, takie oczy sarnie, lękliwe, niewinne, z taką bojaźnią patrzące na innych”. Janka w końcu oświadczyła mu, że kocha innego bez wzajemności, a jego traktuje nie jak kobieta mężczyznę, tylko jak siostra brata.

***

Sławoj Felicjan Składkowski pisał w dzienniku z frontu: „Rano przynoszą mi papiery zabitego pod Łowczówkiem żołnierza. Obok karty wojskowej i urlopowej kilka fotografii. Znajduję fotografię kobiety, na okładce której napis:

Lepiej umrzeć w młodości
I zagrzać się w mogile
Jak pokochać bez wzajemności
Chociażby tylko na chwilę.
[F.S.Składkowski, Moja służba w Brygadzie, Warszawa 1932]

Kiedy 7 lipca 1915 r. legioniści opuszczali Dąbrowę, Składkowski zauważył, że na pożegnanie wyległo więcej dziewcząt, niż na powitanie. Nic dziwnego: z dnia na dzień powstawały znajomości i rozkwitały romanse. „Odchodzący legioniści zaśpiewali:

Ale ona mi nie dała,
Bo się mamy, mamy bardzo bała.

Dziewczęta udały, że nie wiedzą, o co chodzi, ale matki zaczęły się śmiać z widoczną ulgą z powodu tych śpiewanych zapewnień”. Nie zawsze jednak musiały one odpowiadać prawdzie.

Legioniści śpiewali także piosenkę:

Tę chusteczkę, coś mi dała.
Za onuckę będę mioł
Za onuckę będę mioł
Zebyś sobie Maryś nie myślała

Zem jo ciebie w sercu mioł, w sercu mioł…

Był to raczej przejaw młodzieńczej męskiej butności na pokaz, niż cynizmu. Składkowski spostrzegł, że podczas pobytu legionistów w Urzędowie, legioniści zaczęli się myć, czesać, czyścić buty i mundury. Oczywiście z powodu dziewcząt. „Tak potęga pięknej Venus ozłaca ciężką służbę w posłuszeństwie Marsowi”. Czasami jednak nie było możliwości ozłocenia i osłodzenia służby. Tak, jak na wołyńskim odludziu. Kazimierz Świtalski pisał w kwietniu 1916 r. w liście z Karasina, że od czterech miesięcy nie widział żadnego cywila. „Gdy niedawno przyłapano tu gdzieś w lesie dwie baby, które już to z powodu podeszłego wieku, już to ze względu na potworność swych gąb niczego już naprawdę spodziewać się nie mogły, nasze dłubionosy wylegli gromadą przed chałupy i dziko zaczęli wrzeszczeć: Baby we wsi!” [Wspomnienia legjonowe, Warszawa 1924] Bywało, że skłonność do „Venus” groziła chorobami wenerycznymi. Składkowski, lekarz w I Brygadzie, stacjonując w Kowlu we wrześniu 1915 r., pisał o groźbie epidemii, wiążącej się głównie z odwiedzaniem przez legionistów jawnych i tajnych domów publicznych. Polecił lekarzom batalionowym wygłosić pogadanki o szkodliwości chorób wenerycznych i napisał raport „O konieczności scentralizowania nadzoru nad prostytucją w mieście Kowlu”.

Lecz było także inne oblicze kontaktów legionistów z kobietami. Były przy nich w tej również intymnej chwili, jaką jest umieranie. Ciężko ranny dziewiętnastolatek Wilhelm Stoller, przeniesiony do punktu opatrunkowego krzyczał coraz bardziej chrapliwym głosem: „Pomagać..pomagać...pomagać”. Lecz stan jego był beznadziejny. Sanitariuszka Wacława Głogowska domyśliła się: „Ja wiem, o co mu chodzi. On chce powiedzieć »pomodlić«, a może wydobyć z siebie tylko słowo »pomagać«”. Przyklęknęła przy umierającym chłopcu i zaczęła odmawiać „Ojcze nasz”. Stoller zaczął, z wysiłkiem, urywanymi słowami powtarzać słowa modlitwy. Twarz mu się rozpogodziła. „Gdy cichutko szepnęła »Amen« - skonał”. [B. Merwin, Z życia w Legionach, Kraków 1918 r.]

 

Bibliografia:

 

  • M. Arpad Kowalski, Na stos, Warszawa 2005
  • M.T. Brzęk-Osiński, Legionista i piłsudczyk, Warszawa 2003
  • J.Cisek, K. Stepan, Lista strat Legionów Polskich 1914-1918, Kraków 2006
  • R. Hernicz, Z pamiętnika żołnierza Wielkiej Wojny, Cieszyn, 1915 r.
  • R. Hernicz (R. Haber), Stach legionista, Cieszyn 1915 r.
  • B.Merwin, Z życia w Legionach, Kraków 1918 r.
  • K. Nowina-Konopka, Wspomnienia wojenne 1915-1920,  Kraków 2011
  • Składkowski, Moja służba w Brygadzie, Warszawa 1932
  • W. Solek, Pamiętnik legionisty, Warszawa 1988
  • S. Długosz, Przed złotym czasem, Kraków 1917
  • Wspomnienia legjonowe, Warszawa 1924

 

Autor: Tomasz Stańczyk
Pokazuj podpowiedzi