HISTORIA LEGIONÓW

Jaka była rola Józefa Piłsudskiego oraz Legionów w odzyskaniu przez Polskę niepodległości? Czy istnieje jeden punkt widzenia na wydarzenia lat 1914-1918? Na ile sposobów można opowiedzieć tę samą historię?

Zapraszamy do zapoznania się z wielogłosową opowieścią o Legionach. Historie legionowe opowiadają członkowie rodzin, których bliscy walczyli o niepodległość Polski, pamiątki – niemi świadkowie wydarzeń, historycy przy pomocy „pióra” i źródeł oraz fotografie, na których utrwalony został świat widziany oczami legionistów.

Śledź z nami polską drogę do niepodległości. Co miesiąc nowa dawka informacji o wydarzeniach sprzed stu lat!

Źródła powrót

Lata 50. XX w., Fragment wspomnień Józefa Kapuścińskiego, żołnierza 77 pułku (samborskiego) cesarsko-królewskiego pułku piechoty armii austro-węgierskiej, dotyczący wigilii 1915 r.

Wieczór wigilijny. (…) my Polacy porwani zapałem i tęsknotą zaczęliśmy śpiewać kolędy – „Wśród nocnej ciszy”, „Bóg się rodzi”, „W żłobie leży” i wiele innych. Śpiewaliśmy pełni uniesienia i żalu do nieba, że nie ma sposobu na to, aby zapobiec wojnie, że nie pokarze tak solidnie tych Moskali,  którzy chcą cały świat zagarnąć dla siebie. Kiedy tak śpiewamy w chwilach przerwy, uszy nasze łowią echo pieśni z tamtej strony od Moskali. I o dziwo.

- Z tamtej strony dochodzą nas echa tej samej kolędy „Wśród nocnej ciszy”. A więc to nie Moskale, ale Polacy. Tym odkryciem ucieszyliśmy się bardzo.

Wyszliśmy na przedpole i zaczęliśmy wołać Panowie Polacy – nie strzelajcie, obchodzimy święta. Z tamtej strony powtórzyło się to samo życzenie. I tak nieoficjalnie zawarliśmy rozejm. Nasze patrole i tamte zbliżyły się do siebie. Częstowały winem, papierosami, chlebem, czekoladą. Święta mieliśmy zatem spokojne. Na drugi dzień świąt na naszym odcinku przyszła do nas dobrowolnie cała patrol rosyjska złożona z Polaków i Moskali. Ale tuż zaraz po świętach odczuliśmy zmianę. Moskale zmieniili dotychczasowe wojska, przysłali jakichś Czerkizów i Kirkizów, a ci dawali się nam we znaki na każdym kroku. Nie można było głowy z okopów wychylić, bo zaraz serjami strzelali a strzały były ich celne. Patrole były ścigane, artyleria też dawała nam sie we znaki, tak, że kuchnia musiała przyjeżdżać tylko nocą.

Wigilia 1915

J. Kapuściński, Wieś i ludzie. Wspomnienia i pamiętniki z lat 1901-1956, t. 3, s.164-165, maszynopis w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu.

 

Pokazuj podpowiedzi