HISTORIA LEGIONÓW

Jaka była rola Józefa Piłsudskiego oraz Legionów w odzyskaniu przez Polskę niepodległości? Czy istnieje jeden punkt widzenia na wydarzenia lat 1914-1918? Na ile sposobów można opowiedzieć tę samą historię?

Zapraszamy do zapoznania się z wielogłosową opowieścią o Legionach. Historie legionowe opowiadają członkowie rodzin, których bliscy walczyli o niepodległość Polski, pamiątki – niemi świadkowie wydarzeń, historycy przy pomocy „pióra” i źródeł oraz fotografie, na których utrwalony został świat widziany oczami legionistów.

Śledź z nami polską drogę do niepodległości. Co miesiąc nowa dawka informacji o wydarzeniach sprzed stu lat!

Historia Legionów powrót

Akt 5 listopada. Pierwszy krok do wolności.

Nalepka okienna: Niech żyje niepodległa Polska 5.XI.1916 (druk upamiętniający podpisanie Aktu 5 listopada 1916 i utworzenie Królestwa Polskiego). Ze zbiorów Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, nr inw. MJP/1904/1

Na manifest dwóch cesarzy proklamujący Królestwo Polskie, Józef Piłsudski zareagował wezwaniem do cofnięcia przez oficerów legionowych podań o dymisję. Uważał, że rozpoczął się nowy etap walki o niepodległość i Legiony Polskie będą nadal potrzebne.

W końcu września 1916 r. Piłsudski przestał być dowódcą I Brygady. Jeszcze latem złożył prośbę o dymisję. Była to demonstracja i wyraz niezadowolenia z tego, że państwa centralne milczą w sprawie polskiej. Nie spodziewał się jednak, że będzie musiał odejść z Legionów. Sądził, że wygra na rywalizacji o swoją osobę między Niemcami i Austriakami. Tymczasem Niemcy zażądali usunięcia Piłsudskiego z Legionów.

Władysław Leopold Jaworski, prezes Naczelnego Komitetu Narodowego, pisząc w pierwszych dniach października do Józefa Piłsudskiego, ubolewał, że dowódca I Brygady musiał opuścić szeregi wojska. Stwierdzał jednak, że imię Piłsudskiego jest nieodłącznie związane z Legionami i Wojskiem Polskim: „Ojczyzna też nie może się też pozbawić tej siły, którą Ty masz i dajesz. W moim zakresie działania starałem się zawsze wyjaśnić społeczeństwu, że Twoje imię i Twoja wartość jest własnością ogółu, a nie jego części. Na tym stanowisku trwam nadal, pełen przekonania, że kto, jak Ty, Panie brygadierze, zdobył tak wielkie zaufanie, ten się sam obciąża równie wielką moralną odpowiedzialnością” [Pisma zbiorowe Józefa Piłsudskiego, Warszawa 1937].

Jaworski wzywał Piłsudskiego z prośbą, aby zabrał głos i autorytetem, który zdobył, „podniósł serca”. Nie tyko prezes NKN miał nadzieję, że Piłsudski odegra w najbliższej przyszłości rolę polityczną. W kilka dni po liście Władysława Leopolda Jaworskiego dowódca I Brygady spotkał się z wyrazami społecznego poparcia. Podczas pobytu Piłsudskiego w Krakowie Ignacy Daszyński, poseł PPSD, odczytał list do niego, pod którym znalazło się aż 50 tys. podpisów. Piłsudski otrzymał też złoty medal z napisem: „Józef Piłsudski. Wódz Legionów Polskich”. Tak go postrzegało i w takiej roli właśnie roli chciało go widzieć wielu Polaków.

Tymczasem jednak Piłsudski był poza Legionami. Ale Niemcy i Austro-Węgry potrzebowały polskich żołnierzy, w drugim roku wojny wyczerpywały się możliwości mobilizacyjne tych państw. Zamierzano więc wciągnąć w szeregi walczących jak najwięcej Polaków. Obliczenia mówiły, że ziemie polskie mogą dać nawet milion żołnierzy. Niemiecki generał Erich von Ludenorff, główny kwatermistrz armii, miał bardzo dobrą opinię o Polakach jako żołnierzach. Bój pod Kostiuchnówką, stoczony w lipcu 1916 r. kolejny raz wykazał męstwo, determinację i nieustępliwość legionistów. Ludendorff wiedział, że znaczne powiększenie polskiej formacji walczącej po stronie państw centralnych nie będzie jednak możliwe bez wyraźnych koncesji politycznych dla Polski. Proponował stworzenie „Wielkiego Księstwa Polskiego”. Miała być to cena za pozyskanie setek tysięcy żołnierzy do walki z Rosją.

W sierpniu 1916 r. podczas konferencji polityków Niemiec i Austro-Węgier ustalono, że powstanie państwo polskie o ustroju monarchicznym. Do czasu zakończenia wojny jego teren byłby okupowany przez wojska państw centralnych, jednak państwo to posiadałoby własną armię, sprzymierzoną z armiami Niemiec i Austro-Węgier. Ale chęć pozyskania rekruta nie była jedynym celem powołania do życia polskiej państwowości. Chodziło także o strategiczne interesy Niemiec, zarówno polityczne jak i gospodarcze: „Akt 5 listopada był wyrazem przewagi Niemiec nad sojusznikiem austro-węgierskim. (…) Dominowały względy o charakterze negatywnym tzn. dążenie do uniemożliwienia zmian niepomyślnych dla Niemiec (…) Celem negatywnym było nie dopuścić do osłabienia stanowiska niemieckiego w monarchii habsubrskiej. [J.Pajewski, Odbudowa państwa polskiego, Warszawa 1978]

Prof. Janusz Pajewski wskazywał, że Niemcy absolutnie nie godzili się na rozwiązanie trialistyczne, to znaczy powstanie państwa austro-węgiersko- polskiego. Wejście polskich posłów z połączonych ziem Królestwa i Galicji do parlamentu wiedeńskiego, spowodowałoby „zupełną majoryzację Niemców przez Słowian”. Ważną rolę odgrywały interesy gospodarcze. Gdyby Polska związała się z monarchią habsburską, osłabłyby niemiecki handel z ziemiami Królestwa, a 2/3 niemieckiego eksportu do Rosji trafiało właśnie na te ziemie. Wyrazem przewagi Berlina nad Wiedniem było w tej sytuacji utworzenie „samodzielnego” państwa polskiego. Ale także uzgodnienie, że armią tego państwa będzie dowodził niemiecki generał Hans von Beseler.

Proklamowanie Królestwa Polskiego w formie manifestu cesarzy Wilhelma II i Franciszka Józefa I nastąpiło 5 listopada 1916 r. Odczytali je w Warszawie gen. Beseler, a w Lublinie austro-węgierski gen. Kuk. Manifest głosił: „Przejęci niezłomną ufnością w ostateczne zwycięstwo ich broni i życzeniem powodowani, by ziemie polskie przez waleczne ich wojska ciężkimi ofiarami rosyjskiemu panowaniu wydarte do szczęśliwej przywieść przyszłości, Jego Cesarska Mość Cesarz Niemiecki oraz Jego Cesarska i Królewska Mość Cesarz Austrii i Apostolski Król Węgier postanowili z ziem tych utworzyć państwo samodzielne z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Dokładniejsze oznaczenie granic Królestwa Polskiego zastrzega się. Nowe królestwo znajdzie w łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami rękojmię potrzebną do swobodnego sił swych rozwoju.”

Odczytanie manifestu w Warszawie odbyło się na Zamku Królewskim. Literat Stefan Krzywoszewski, świadek tej sceny wspominał: „Niemiecka orkiestra wojskowa, niewidoczna w kącie sali zagrała << Boże coś Polskę>> i <<Jeszcze Polska nie zginęła>>. Nas, Polaków ściskało za gardło dziwne uczucie. Byliśmy świadkami aktu wielkiej wagi, pierwszego etapu ku wolności. (…) Nastała niesamowita cisza. Wtem z grup polskich wyrwał się okrzyk <<Niech żyje Polska!>>. Ciżba poruszyła się, zafalowała, oczy błysły uniesieniem, okrzyk rósł potężniał, rozpierał stare, grube mury.” [S.Krzywoszewski, Długie życie. Wspomnienia, t 1, Warszawa 1947].

Niezależnie od intencji autorów manifestu i polityków państw centralnych, ogłoszenie aktu 5 listopada postawiło sprawę polską na forum międzynarodowym. A to był prawdziwy przełom. Józef Piłsudski jeszcze tego samego dnia, 5 listopada, napisał list do pułkownika Edwarda Rydza nakazujący wycofanie złożonych dymisji z Legionów. Stwierdzał, że sytuacja sprawy polskiej zasadniczo się zmieniła: „Po raz pierwszy w tej wojnie światowej dzisiaj w miastach naszych publicznie z ust przedstawicieli wielkich armii - narodów padają zapomniane poza Polską słowa: Niepodległość Polski, Rząd Polski, Wojsko Polskie.”. Dlatego też Józef Piłsudski nawiązując do dymisji, jakie w ślad za zdymisjonowaniem go ze stanowiska dowódcy I Brygady, składali oficerowie Legionów, pisał do Rydza: „Zdaniem moim dymisje Wasze powinny być teraz cofnięte”. Wyrażał nadzieję, że polski żołnierz znajdzie nareszcie ojczyznę „w postaci własnego rządu i własnego wojska” [Pisma zbiorowe Józefa Piłsudskiego, Warszawa 1937].

List znalazł żywy oddźwięk wśród żołnierzy Legionów, kończył bowiem okres niepewności i zagubienia. Felicjan Sławoj Składkowski zapisał w dzienniku frontowym: „Gdy otrzymałem odpis tego listu – rozkazu Komendanta, a było to już 10 listopada, świat zawirował przede mną z radości. Jak to, więc znów można wrócić do starej kochanej bandy, znów służyć Polsce w wojsku? (….) Nastrój naszych oddziałów jest obecnie znacznie lepszy, niż nad Stochodem. Ludzie są do niepoznania po liście Komendanta do obywatela Śmigłego. Zapomnieliśmy o troskach i cierpieniach. Brak nam jednak strasznie obecności Komendanta.” [F.S. Składkowski, Moja służba w Brygadzie, Warszawa 1933].

6 listopada Józef Piłsudski napisał list do  prof. Józefa Brudzińskiego, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, który stał na czele delegacji prowadzącej rozmowy w Berlinie. „Żołnierz polski o ile nie jest najemnikiem, dla którego treścią jest kontrakt najemny, musi posiadać za sobą rząd, który mu wyznacza cele i metody, wyznacza wodzów i kierowników”. 19 i 20 listopada 1916 r. Piłsudski brał udział w obchodach drugiej rocznicy bitwy pod Krzywopłotami. Odsłonięty został wówczas pomnik na cmentarzu w Bydlinie, gdzie pochowano poległych legionistów.

Kilka dni po ogłoszeniu aktu 5 listopada, została uwolniona Aleksandra Szczerbińska, przyszła żona Piłsudskiego, związana z nim od kilku już lat: „Pewnego wieczoru, w początkach listopada 1916 r., kiedy wychodziłam z przedstawienia obozowego, przystąpił do mnie znajomy oficer niemiecki, adwokat w cywilu, który od czasu do czasu wyświadczał mi drobne usługi.

- Zdaje mi się, rzekł z uśmiechem, – że to już chyba ostatnie przedstawienie.

- Dlaczego? – spytałam.

- Dlatego, że za dzień dwa będzie pani wolna. Niemcy proklamowały niepodległość Polski.

[A. Piłsudska, Wspomnienia, Londyn 1960]

Bibliografia:

  • S.Krzywoszewski, Długie życie. Wspomnienia, t 1, Warszawa 1947
  • J.Pajewski, Odbudowa państwa polskiego, Warszawa 1978
  • A. Piłsudska, Wspomnienia, Londyn 1960
  • Pisma zbiorowe Józefa Piłsudskiego, Warszawa 1937
  • F.S. Składkowski, Moja służba w Brygadzie, Warszawa 1933
Autor: Tomasz Stańczyk
Pokazuj podpowiedzi